Scott CR1 - malowanie

Firmowy Scott CR1 Pro wyraźnie już domagał się odświeżenia....


W toku prac powstały dwie wersje - pierwsza "na próbę" i druga ostateczna. Nie ukrywam, że po wyprodukowaniu pierwszej nie bardzo mi się chciało bawić dalej. Niestety, dwie rzeczy nie dawały mi spać. Pierwszą z nich była stylistyka. Rower nieco za bardzo przypominał wóz strażacki ;-)
Poza tym był jasny, miał dużo białych elementów i wykończony w macie. Zdecydowanie nie był to rower dla mechanika :D
Ale wykończenie to akurat dla mnie zawsze był  mniejszy problem. Drugi był zdecydowanie poważniejszy - frameset przy lakierowaniu "przytył" ładne kilkadziesiąt gramów. A to już znaczący argument, żeby spróbować raz jeszcze.
Kolejna próba i tym razem inne założenia. Rower ma się nie brudzić, grafiki mają być proste i przejrzyste, ma być widać, ze jest to rower klubowy...i ma nie przybrać na wadze więcej niż 10 gramów. Czemu akurat 10? Bo tak :)
Warto zauważyć, że CR1 był swego czasu chyba najlżejszym produkowanym seryjnie framesetem w dużej mierze wykończonym bez kolorów - w czystym karbonie.
Zdecydowałem się też podpisać rower i zmodyfikować nieco logo, tak, aby było bardziej zbite.
Graficznie wyszło OK, jednak co z tymi 10 gramami? Z lekkim niepokojem wrzuciłem zestaw na wagę i ... pokazała dokładnie tyle samo co przed pierwszym lakierowaniem: 1350 gramów. Biorąc pod uwagę, że ma dokładność +/- 5 g ... zmieściłem się w limicie :)





Pierwsza wersja.